powrót po długim zimowym śnie…
Zdecydowanie przespałam zimę na blogu…ale wiosna to najpiękniejsza pora roku, wszystko dookoła budzi się do życia, więc pewnie czas i na mnie
Kasiu, Agnieszko nie mogłam zlekceważyć Waszych głosów, zatem jestem
Zastanawiam się czy jeszcze pamiętam jak to się robi…myślałam czasami czy nie zamknąć tej strony, ale pomyślałm sobie, że jeszcze nie czas…Sama zresztą powróciłam do wcześniejszych wpisów przypominając sobie dawne dzieje. Chciałam sprawdzić jak bardzo ja się zmieniłam i świat wokół mnie…
Wiosna po długim wyczekiwaniu nadeszła wreszcie i w moim serduszko…biję teraz troszkę mocniej, wyczekuje bardziej i tęskni…Nigdy nie chcemy słuchać mądrości życiowych a one naprawdę są prawdziwe. Na wszystko przychodzi w życiu czas, trzeba tylko uzbroić się w cieprliwość i zaufać…Wierzę, że tym razem nadszedł i mój czas. Marcina znam krótko, spotykamy się od niedawna a mam wrażenie jakbyśmy znali się całe życie…To co w nim lubię najbardziej to ciepło, które od niego bije, nie umiem tego dokładnie opisać…poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że jest ktoś do kogo zawsze można zadzwonić, przytulić się, wygadać…
No i tak od niedawna mój świat rozkwita…
Myśle tak sobie jak dawno nie widziałam się z Wami, ale wcale nie mam poczucia, że nitka przyjaźni którą dawno temu zawiązałyśmy słabnie. No i to są takie małe-wielkie “rzeczy”, które dają człowiekowi siłe do życia. Nie wiem nawet kiedy się zobaczymy, nie umiem powiedzieć, ale wiem, że będzie to cudowne spotkanie, że będziemy miały sobie dużo do opowiedzenia…ciekawe jak maluchy już wyrosły…a może za jakiś czas przyjedziecie do Łodzi jak za starych dobrych czasów…
Agnieszka może i za jakiś czas od Was popłyną wieści o powiększeniu rodziny
Jak tam nasze plany na wakacje…zmieści się w nich jeszcze jedna drobna osoba…hehe Michałowi przydałby się kompan, w przeciwnym razie oszaleje z samymi babami
Na dziś wystarczy, poszło wyjątkowo gładko, słowa same ułożyły się w zdania…

Ajj skasował mi sie mój elaborat poprzedni,bo emila nie wpisałam aaaaaaa!! KOchana nareszcie moja kawa smakuje tak jak powinna,bo przy Tobie zdecydowanie lepiej. Ciesze sie z wiosny a najbardziej z tej w Twoim serduchu. Kibicujemy Wam cała familia
Niech sie synek doceni skarb jakim jestes,bo jak nie …. ;);) 
własnie kate, masz rację!jak nie doceni , to bedzie miał z nami do czynienia, a zreszta jak tego nie zrobi to znaczy, ze nie wie co dobre


Bardzo sie ciesze,ze wróciłas do pisania bloga. bardzo za toba tynsknia i marzy mi sie wypad do Łodzi- myslę,ze jest to nawet całkiem realne w te wakacje
U nas wszystko w porzadku. Trzymaj kciuki, bo może juz w czerwcu bedziemy mieszkac w nowym mieszkanku
jestem myslami z Tobą, trzymamy kciuki.do zobaczonka!!!
Moje drogie dziękuje za wpsiy, miło was tu znowu usłyszeć…

Danusia trzymam cię za słowo w związku z wakacyjnym przyjazdem
Kasiu buziaczki dla całej kibicującej familii…jak na razie nie mogę narzekać, Marcin mnie docenia, myślę że wie co dobre
witam serdecznie, zawsze wierzyłam, że nadejdzie ten dzień…więc z serca Ci życzę by trwał całe życie…pozdrawiam, udanego wypadu na Mazury, pogody ducha i tej za burtą też…
ja też podpisuję się obiema rękami pod głosami popierającymi powrót do bloga!!! ja też bardzo się cieszę, że wróciłaś na łącza
Mazury??? jedziesz na Mazury- służbowo czy dla przyjemności?