no i gdzie ta wiosna…

Miało być już w kwietniu lato a tu tymczasem dżdżysta londyńska pogoda…zimno, deszczowo i szaro. Musieliśmy nasz wyjazd do jury krakowsko-częstochowskiej przełożyć na cieplejsze dni…Mieliśmy z Marcinem porobić ładne zdjęcia, powdychać trochę wiosennego powietrza. Na, ale jak to mówią co się odwlecze to nie uciecze. Za to pospaliśmy do południa a potem wybraliśmy się do sklepu ze sprzętem muzycznym. Doradca okazał się prawdziwym audiofilem, pasjonatą sprzętu muzycznego. W pokoju odsłuchu byliśmy zafascynowani jakością czystych dźwieków…muzyka z K-Pax zabrzmiała magicznie. Jak się okazało sprzęt, na którym wybrzmiewała muzyka wart jest kilkadziesiąt tysięcy…Nigdzie w łódzkich klubach nie mają takiego sprzętu. Jakość przeszła nasze oczekiwania. Zaczynam myśleć, że moja muzyka słuchana na kiepskim sprzęcie w domu nie brzmi ani w 1/10 tak jak powinna. Słuchając muzykę na takim sprzęcie jak cambidge audio można ją rzeczywiście przeżywać (jak usłyszeliśmy od wspomnianego wcześniej sprzedawcy). Po przesłuchaniu zrozumiałam o co mu chodzi. Hmm…Marcin zakochał się w tym sprzęcie…Na tak drogi sprzęt mało kto sobie może pozwolić, ale pan w salonie przekonał nas jak ważne są dobre kolumny. Warto wydać więcej i przeżywać :)

Hmm…a w tle w domku słychać muzyczkę, która wybrzmiewa tak płasko, bez efektów…

Zmykam, pora przygotować się na wyjście ( dziś idziemy na urodziny do koleżanki z tańca)

Tymczasem (jak mawia Kydryński – też Marcin, ach te Marciny :-)   miłej soboty i niedzieli…

~ - autor: bossanova w dniu kwiecień 19, 2008.

Dodaj komentarz