Mazury…

No więc tak, mój wyjazd na Mazury będzie prywatny i służbwy. Najpierw prywatnie ( choć nie do końca) jedziemy na regaty. Marcin jedzie jako lekarz a ja mam udawać lekarkę. Zaraz mi się przypomina “będąc młodą lekarką”… Wyjazd organizują studenci akademii medycznej, no i będe tam prawie jak pasażer na gapę ;)

Marcin ciągle nalega, żebym wzięła gitarę, nie chcę mi uwierzyć, że ja już nie pamiętam jak się gra na tym instrumencie. Jeszcze tego brakowało, nie doświadczona żeglarka, na wpół legalnie na Mazurach, brzdękoląca na gitarze…heh ale byłoby zabawnie. Z drugiej strony jak zacznę śpiewać, to jest duże prawdopodobieństwo ( zgodnie z powiedzeniem ty już lepiej tańcz, ale nie śpiewaj), że współlokatorzy wyniosą się na inną żaglówkę ;) Może jest to jakiś pomysł…hehe

Po powrocie z weekendu majowego, którego zresztą nie możemy się już doczekać…znowu jadę na Mazury, tym razem służbowo na cykliczne szkolenie. Jeszcze trochę i wreszcie wymarzony odpoczynek, żeby tylko pogoda była ładna, bo inaczej cóż zostanie…wino, muzyka, wino, śpiewy i jeszcze raz wino :)

Wielkie dzięki za liczne komentarze i zainteresowanie. Widzę, że moja długa cisza przyniosła jakiś efekt :) Może muszę częsciej stosować taki zabieg, chyba, że obiecacie cześciej komentować moje wpisy. Dzięki temu strona ta staję się żywa, interaktywna ( to takie modne dzisiaj słowa). Dzisiejszy temat na przykład podsunęła mi Agnieszka :)

~ - autor: bossanova w dniu kwiecień 21, 2008.

Jedna odpowiedź to “Mazury…”

  1. tak jest, wczorajszy wpis sponsorowały literki A i G :) :):)

Dodaj komentarz