święta w Łodzi
To moje pierwsze święta poza rodzinnym domem. To znaczy, że już zapuściłam korzenie w Łodzi. W tym roku organizowaliśmy święta u nas…hmm..no tak w naszym wspólnym mieszkanku. Wszystkie potrawy dzięki telefonicznym instrukcjom mamy i babcki wyszły znakomicie. Makówki z przepisu babci okazały się prawdziwym rarytasem w te jakże cudowne święta. Po raz pierwszy w Wigilię odwiedził nas Mikołaj z torbą pełnąąą prezentów. Jak się okazuję co region to inny obyczaj. Na Śląsku mamy prezenty pod choinką na gwiazdkę lub od dzięciątka, Mikołaj odwiedza dzieci tylko 6 grudnia. W Łodzi a także w wielu innych rejonach Polskich odwiedziny Mikołaja zarezerwowane są na wieczór wigilijny, na Mikołajki zaś prezenty można znaleźć w butach lub pod poduszką.
Mamy piękną żywą choinkę, uwielbiam świąteczny nastrój, wieczory przy choince i podjadanie przez cały dzień samych pyszności…Święta, święta i zaraz po świętach. Nieubłagalnie zbliżamy się już do końca roku. Wkrótce przyjdzie czas na podsumowania. Któż by pomyślał, że moje życie w tym roku zmieni się o 180 stopni…no tak, ale na takie rozmyślania to jeszcze przyjdzie czas. Póki co mamy święta, zatem wykorzytajmy je jak najlepiej. Świętujcie kochani i wypoczywajcie…

NIo kochana dzieki za wpis,bo w szalenstwie przedswiatecznych przygotowan nawet nie wiedziałam co u Ciebie słychac,gdzie spedzasz swieta itp. Nio nio to sie porwałas na świeta w Łodzi hmmm wiele sie zmieniło w Twoim życiu ale widac,ze na pozytywnie. Wesołego po świetach i szczesliwego nowego roku, noworoczny buziak